Zasady Necenia

ZASADY NĘCENIA

Nęcenie ma na celu zwabienie ryby w miejsce w którym łowimy, czyli w tym w którym znajduje się nasz przynęta. Efektywne nęcenie powinno nie tylko zwabić rybę na krótki czas – również utrzymać ją w łowisku jak najdłużej. Nęcenie nie powinno nakarmić ryb, raczej dostarczyć mało pokarmu który dzięki swemu aromatowi i ruchu cząstek aktywizuje ryby i zachęca je do szukania większych kawałków pożywienia – w tym naszej przynęty.

Nęcenie jest uwarunkowane przez temperaturę wody. Ryby są organizmami zmiennocieplnymi i w miarę obniżania się temperatury ich metabolizm ulega zwolnieniu. Znaczy to, że krew krąży wolniej, wszystkie procesy odbywają się wolniej a co za tym idzie ryba potrzebuje mniejszej ilości pokarmu. Tak więc w zimnych miesiącach – kiedy zejdzie lód na przykład, nęcić należy bardzo skromnie aby nie przekarmić ryb. Wrzucenie dużej ilości zanęty to ‘zabicie’ miejsca w którym łowimy. Nie dość, że ryba ucieka od takich miejsc, to nawet jeżeli się pojawi to jest w stanie nasycić się małą ilością pożywienia. Oznaczać to może bardzo małą ilość brań lub ich brak. W miarę ocieplania się wody możemy dostarczać większej ilości pokarmu. Gdy woda jest ciepła to ryby żerują na najwyższych obrotach i możemy stosować wszystkie taktyki nęcenia.

Na wodach stojących potrzeba mniejszych ilości zanęty z racji tego, że woda się nie przemieszcza lub następuje to w małym stopniu, na rzekach część zanęty jest porywana przez prąd wody więc potrzeba jej więcej. W rzekach ryby szukaja źródła pokarmu i kierują się w nęcone miejsce, wabione przez cząstki zanęty i aromat –  czasami zajmuje im dłuższy okres czasu jego zlokalizowanie. W wodach stojących gdzie dryf jest nieznaczny, nieużyta zanęta zalegać będzie na dnie. Aromat roznosi się wolniej, dlatego warto co pewien czas dostarczać porcję zanęty która od momentu kontaktu z powierzchnią wody do opadnięcia na dno zaczyna pracować, smużyć i zostawiać zapach.

Główną zasadą którą każdy łowiący powinien znać jest: zawsze możesz dorzucić zanętę do wody – ale tej którą wrzuciłeś już nie wyjmiesz. Dlatego warto nęcić ostrożnie o ile nie znamy dobrze danego łowiska.
Drugą zasadą jest nęć jak najbardziej dokładnie. Dokładność przekłada się na wyniki. Ideałem jest łowienie gdzie przynęta znajduje się zaraz obok zanęty.  Nęcenie ‘na oko’ lub bez wcześniejszego sprawdzenia dna zmniejsza nasze szanse na sukces. Zazwyczaj powinniśmy wybrać kwadrat metr na metr, lub miejsce wielkości pokrywy od kubła na śmieci – i tam łowić i nęcić. Pomyłka  o metr lub dwa (lub więcej) to po prostu mniej brań. Najpierw więc gruntujemy i wybieramy miejsce – gdy już je mamy można rozpocząć nęcenie.
Kolejną ważną rzeczą jest zrozumienie, że zbyt duża ilość zanęty, zbyt silny aromat działa odstraszająco w większości przypadków. W momencie gdy wrzuciliśmy wiele kul zanęty na początek sesji i nie mamy brań, dorzucanie kolejnych dużych jej porcji tylko pogarsza sprawę. Najlepszym rozwiązaniem jest łowienie wtedy w innym miejscu (niekoniecznie trzeba zmienić miejscówkę, można łowić kilka metrów od ‘przenęconego’ miejsca). Ilość zanęty nie idzie wcale w parze z ilością ryb w łowisku.

Coraz mniejsza ilość brań w nęconym miejscu to jak najbardziej normalna rzecz. Ryby po pewnym czasie płoszą się – dlatego warto rozpocząć nęcenie kolejnego miejsca, kilka metrów dalej lub bliżej. Tylko czasami jedno nęcone miejsce gwarantuje stałe brania przez całą sesję. Skuteczny wędkarz wie o tym i dopasowuje się do danej sytuacji.

Możemy wyróżnić kilka rodzajów nęcenia:

•   Negatywne,
•   Pozytywne,
•   Nęcenie kilkudniowe
•   Dywan zanętowy

Nęcenie negatywne

Według mnie jest to najskuteczniejsza metoda połowu większości ryb, działająca o każdej porze roku. Wymaga ona większego zaangażowania niż tradycyjne łowienie z dużą ilością zanęty. Polega ona na wprowadzeniu na początku sesji małej ilości zanęty (np. kula lub dwie) i stałe donęcanie, w zależności od częstotliwości brań.
Dzięki mniejszej ilości zanęty i stałemu jej dostarczaniu mamy do czynienia z ruchem w wodzie. Ryby świetnie reagują na odgłos wrzucanej zanęty (np pelletów, robaków), często widzą i wyczuwają ruch jej składników w stronę dna, co prowokuje je do sprawdzenia co się dzieje i do atakowania naszej przynety. Mała ilość pokarmu sprawia, że ryby zaczynaja rywalizować o niego między sobą. Nie są aż tak wybredne i zdecydowanie są mniej podejrzliwe.  Nęcenie czy to ziarnami czy to pinka lub białymi powinno odbywać się według zasady mało i często – dotyczy to metody spławikowej.
Jeżeli nie mamy brań co pewien czas donęcamy miejscówkę, jeżeli ryby już są, staramy się je utrzymać jak najdłużej. Jeżeli co kilka minut dorzucimy kulke zanęty lub 10-15 białych robaków lub pinek w naszym łowisku cały czas coś się dzieje. Jest to najlepsza taktyka łowienia ryb – trzeba ustalić jedynie odpowiedni rytm nęcenia. Zawsze możemy go zwolnić lub zwiększyć. Na dnie nie zalega nam duża ilość pokarmu działającego odstraszająco. Możemy wypróbowywać różne przynety lub składniki zanęt – jest to dużo łatwiejsze niż przy nęceniu pozytywnym. Uzyskujemy dużą ilość informacji które możemy odpowiednio wykorzystać.  W części drugiej omówię poszczególne warianty tej metody.  Dla niektórych wyda się to być może dziwne, ale w dni gdy ryba żeruje dobrze należy nęcić co kilka minut, czasami co minutę lub dwie, zazwyczaj korzystając z procy. Często można mieć problem z drobnicą, przechwytującą wszystko w górnych partiach wody, wtedy należy formować kulki lub używać większej ilości czy to pinek czy kukurydzy tak aby docierały one do dna. To bardzo ważne ponieważ większe ryby żerują w większości przypadków właśnie na dnie. Możemy łowić z opadu – ale upewniajmy się, że pokarm dociera na dno. Częstym błędem jest nęcenie zbyt małą ilością (nie chodzi tu o tradycyjna zanętę) – mniejsze ryby przechwytują wszystko – tak, że te większe nie są w ogóle zwabiane do łowiska. W takim przypadku nęcenie mało a często powinniśmy zmienić na więcej i często.

Ja często zamykam się w ilości kilograma zanęty na cały dzień – łowiąc na dwie wędki – feederem i spławikówką. Mowa o 12-14 godzinnej sesji. Zawsze mam zapasową zanętę suchą i mogę przyszykować ją jeżeli zajdzie taka potrzeba. wielokrotnie widziałem ludzi mieszających olbrzymie ilości zanęty, i mających mizerne efekty. O wiele lepiej jest użyć udoskonalonej zanęty (zwykłą wzbogacić dodatkami) niż słabszej w większej ilości. Wydamy mniej pieniędzy a wyniki nie będą gorsze. O wiele większy wpływ na sukces ma odpowiednia taktyka, metoda połowu i eliminacja błędów niż jakiś ‘tajemniczy’ składnik.

Nęcenie pozytywne

Jest to metoda nęcenia w cieplejsze zazwyczaj dni. Jej kwintesencją jest dostarczenie dużej ilości zanęty do łowiska i czekanie na pojawienie się ryb. Zazwyczaj ryby odpowiadają dużo wolniej niż w przypadku nęcenia negatywnego, jednak może być ich więcej i z racji ilości pokarmu mogą być one większe. Zazwyczaj na początek sesji formuje się kilka do kilkunastu nawet kul zanęty i wprowadza w teren o powierzchni metr na metr lub większej.  Jeżeli nastawiamy się na większe ryby kule dobrze rozrzucić na większym obszarze aby te żerując nie przeszkadzały sobie wzajemnie. Jest to wtedy okazja na wejście większej ilości ryb. Jest tak, że duże ryby wypierają te mniejsze – tutaj jest lepiej bo jeden na przykład karp nie przegoni  mniejszych ryb ( przynajmniej nie powinien). Jeżeli łowimy na dwie wędki to obszar 1,5 x 1,5 m lub 1 x 2 metry wydaje się być rozsądny.
Jest to ryzykowna metoda ponieważ jeżeli nie znamy dobrze łowiska nie możemy wiele już zmienić w naszej taktyce – nie można się tutaj już ‘dopasować’ do warunków łowiska.

Wielu wędkarzy ogląda zawody wędkarskie lub filmy na których wodę dosłownie bombarduje się kulami zanętowymi. Taka taktyka ma sens na zawodach gdzie jeden wędkarz łowi obok drugiego i stosuje podobne metody – głównie łowienie tyczką lub batem. Zastosowanie tego typu strategii  w zwykłych warunkach często płoszy ryby i pomaga bardziej  sąsiadom niż nam samym.

Nęcenie kilkudniowe

Polega ono na wprowadzaniu określonej ilości pokarmu – wtym przypadku ziaren (konopie, łubin, kukurydza, groch itp.) lub pęczaku, pelletów i innych tak aby ryby mogły się w miarę nasycić i nabrać zaufania do danego miejsca. Nie nękane przez łowiącego i holowane przez niego ryby odwiedzają takie miejsce coraz częściej. Po kilku dniach osiąga się najlepsze efekty – ryby przyzwyczajone do ‘stołówki’ licznie odwiedzają to miejsce – często są to naprawdę duże sztuki.
Należy pamiętać, że nie powinno się raczej używać zwykłej zanęty sklepowej  do tego celu, ponieważ sama w sobie jest trudna do nasycenia ryb. Można jej dodać aby lepiej wabiła, nie warto używać jej samej. Ryba musi się najeść.
W dniu połowu często nie musimy już nic donęcać – jako, że ryby tam są. Warto jednak  to zrobić (wielokrotnie w trakcie sesji) ponieważ dźwięk wrzucanych ziaren jest w takim przypadku niczym dzwonek na obiad. Liczbę ziaren jednak ograniczmy tak aby nie nasycić ryb.
Problemem przy tej metodzie jest ilość lub waga składników. Na rybnych wodach w UK łowcy okazów, np. leszczy są w stanie na jedno dokarmianie użyć do kilkunastu kilo ziaren. Może wydaje się to szokujące, jednak pamiętajmy, że leszcz żeruje w stadach kilkunastu – kilkudziesięciu sztuk zazwyczaj  i trzydzieści takich kilkukilowych ‘łopat’ rozprawi się z taką ilością karmy bardzo szybko. Karpie również mają duży apetyt i potrafią wiele zjeść… Jednak jeżeli wody nie są aż tak rybne to zbyt duża ilość ziaren lub innych składników może zostać nie zjedzona. My będziemy je dorzucać każdego dnia – a te zaczną kisnąć i o wynikach nie ma mowy.
Dlatego bardzo ważne jest aby uzyć odpowiednich dawek. Musimy to ustalić samemu. O wiele lepiej jest zastosować na początek mniejszą ilość niż większą. Pół kilo, lub kilogram może wystarczyć w zupełności.
I oczywiście – im dłużej nęcimy tym lepsze powinny być nasze wyniki. Ja polecam dla bardziej wytrwałych nęcenie dwóch miejsc – jedno mniejszą ilością karmy a drugie większą. Da nam to więcej informacji o danym łowisku. Możemy tez użyć różnych składników (czy to ziaren, czy pelletów, pokarmu dla psów czy kotów, siekanych robaków, rosówek).

Dywan zanętowy

Dywan zanętowy to specyficzna odmiana łowienia. Tutaj rozrzucamy na określonej przestrzeni drobne cząstki pokarmu – np. konopie lub białe robaki, ochotkę lub dżokersa zmieszanego z gliną lub ziemią. Ryby znajdują tutaj sporo drobnego pokarmu który zajmuje je na dłużej w łowisku. Nasza przynęta wtedy wyróżnia się wtedy znacząco i jest szybszym wyborem dla ryby (np. kukurydza na dywanie z ziaren konopi). Łączy się go zazwyczaj z nęceniem negatywnym.
W Polsce typowy dywan zanętowy robi się używając kul z ziemią czy gliną i dżokersem. Po pokryciu takimi kulami naszego miejsca możemy dodać zanęty lub innych składników. Ryby które się pojawiają zajmują się wydłubywaniem dżokersa z ziemi i nie odpływają tak szybko jak to zazwyczaj bywa. Zanęta dorzucana co pewien czas wydziela aromat, smuży i pracuje na dnie wabiąc ryby. Jest to zwłaszcza dobra metoda do połowu płoci i leszcza, inne ryby też mogą zawitać.
Taki dywan możemy zrobić używając siekanych robaków lub rosówek, martwej pinki lub białych robaków, kukurydzy (ttaj byłbym ostrożniejszy). Wystarczy dodać ziemi z kretowiska aby uformować kule. Ważne aby pokryć odpowiedni obszar w którym łowimy.

CZĘŚĆ II

Aby skutecznie łowić należy skutecznie nęcić. Należy rozumieć jak ryby się zachowują, co je odstrasza a co zwabia, co lubią a czego nie. Ważne jest również ciągłe eksperymentowanie aby dana metodę czy taktykę dopracowywać. Podane przeze mnie poniżej rodzaje wędkarskich taktyk można odpowiednio zmieniać tak aby dopasować się do danego łowiska, miksu zanętowego, przynet jakie stosujemy. Najlepsi wędkarze łowią dużo nie dlatego, ze maja drogi sprzęt albo szczęście (to owszem pomaga)… Sukces zawdzięczają setkom wypraw nad wodę, nad którą przetestowali dziesiątki taktyk, zanęt, masę rożnych technik połowu. Znaleźli odpowiedź na to co jest skuteczne i sprawdza się na łowisku. Nie łówcie tak jak inni tylko dlatego, że oni tak robią. Starajcie się zrozumieć dlaczego tak robią – i co najważniejsze – bądźcie zorientowani czy to przynosi efekty! Bo wcale nie musi…
Wielu wędkarzy łowi w bierny sposób. Ja polecam łowienie w sposób aktywny. Pamietać należy o dokładności – zarówno przy nęceniu jak i lokowaniu zestawu. Przekłada sie to na wyniki!

Będąc nad wodą dobrze jest przygotować się odpowiednio – zarówno pod względem rodzaju zanęty z jakiej będziemy korzystać, jak  i przynęt. Jednak nie tylko to decyduje o sukcesie. Bardzo ważna jest taktyka.

Ryby nie będą zawsze reagowały w ten sam sposób na wrzucaną zanętę. Często złe jej podanie – głównie nadmiar może doprowadzić do sytuacji, że nasze miejsce jest przez nie omijane szerokim łukiem. Możemy się dziwić, że inni łowią a u nas brań jak na lekarstwo… Dzieje się tak dlatego, że zbyt duża ilość zanęty, zbyt mocny aromat,  często odstrasza ryby. Dlatego decyzja o zrobieniu kul zmieszanych z ziemią lub gliną, dodanie pinki, ochotki lub dżokersa zwiększa szanse na udany połów – zanęty jest po prostu mniej.  Jeżeli przesadzimy z ilością kul – tez możemy ‘zabić’ łowisko.
Jak więc zachować się na łowisku? Jaką taktykę obrać? Nęcić pozytywnie czy negatywnie? Odpowiedzi na te pytania mogą być różne, w zależności od warunków, łowiska, ilości zanęty jaką dysponujemy.

Taktyka na zimne dni

Jeżeli łowimy w ‘zimnych’ miesiącach musimy pamiętać, że ryby nie żerują intensywnie. Często nie poruszaja się gwałtownie, nie patrolują brzegów, stoków czy półek, po prostu tkwią w jednym miejscu. Wtedy musimy przestawić się na troszeczkę inną taktykę. Możemy nęcić negatywnie miejsce nr 1 ale jeżeli brań nie ma lub szybko się kończą, wtedy musimy szukać ryb. Po prostu zanęćmy inne miejsce i tam przerzućmy zestaw. Trzeba często podstawić rybie przynetę dosłownie pod nos, aby zmusić ja do brania. W zimnych miesiącach duża ilość  pokarmu w wodzie odstrasza jeszcze mocniej niż w miesiącach ciepłych. Pamiętajmy o tym! Jeżeli używamy kul to muszą być one z małą ilością zanęty – za to z większą ilością nośnika, czy to ziemi czy to gliny. Bardzo łatwo ryby przekarmić, dlatego należy uważać. Jeżeli łowimy feederem, powinniśmy używać małych koszyków zanętowych. Obfite nęcenie  o tej porze roku to przepis na porażkę.

Nęcenie mało i często

Teraz omówię  inny sposób nęcenia który jest wykorzystywany jest do łowienia metodą spławikową  Jest to tradycyjny sposób łowienia i najlepsze do tego są białe robaki. Zamiast robaków można użyć pelletów, kukurydzy, pinki, lub siekanych rosówek lub dendrobeny.
Na sesję dziesięciogodzinną powinno starczyć nam około pół litra białych robaków. Jeżeli stosujemy takowe najlepiej jest kupić je w kolorze białym i czerwonym. To są najlepsze kolory – i na haczyku powinniśmy mieć taka kombinacje kolorów właśnie. Najlepiej sprawdzają się dwa robaki na haczyku o wymiarze 16 lub 18. Mały hak to gwarancja częstych brań, duże haki sprawiają, że przyneta wygląda bardziej podejrzanie. Możemy zaczepiać jednego białego za tył, a drugiego za ‘ryjek’.
Na początku sesji w wybranym uprzednio miejscu (ze zbadanym gruntem) wrzucamy około 50 – 70 robaków. Możemy dorzucić małą kule zanęty lub z setkę spreparowanych ziaren konopi. Po tym czasie zarzucamy nasz zestaw w to miejsce. Co kilka minut dorzucamy odpowiednia ilość białych. W zimie 5-6 sztuk, w cieplejszych miesiącach po 10 -15. Przy łowieniu powyżej około 8  metrów używamy procy, przy mniejszych możemy rzucać robaki po prostu ręką. Takie robaki wrzucane co chwila do wody nęcą ryby na kilka sposobów – robią hałas przy kontakcie z wodą, powoli opadają, będąc dobrze widocznymi, ruszają się na dnie. To świetnie wabi ryby. Ponadto ryby które weszły w naszą miejscówkę zaczynają rywalizować o pokarm. Atakują przynetę szybciej i odważniej, będąc mniej wybrednymi.
Przy nęceniu wg zasady mało i często ryby pojawiaja się one w różnych partiach wody. Część ryb zmierza za białymi w strone dna. Dlatego jeżeli w łowisku są wzdręgi, płocie, okonie to branie najczęściej będzie następowało ‘z opadu’ lub zaraz po kontakcie przynety z dnem.  Większe ryby będą wybierać robaki z dna – w takim przypadku na brania czeka się trochę dłużej.  Jeżeli przez dwie minutę nic się nie dzieje, lekko szarpnijmy zestaw aby poruszyć przynętę, to prowokuje do brania. Jeżeli brań nie ma przez dłuższy czas to zmniejszmy ilość wrzucanych robaków, lub częstotliwość strzelania z procy. Jest to w miarę ważne aby na dnie nie zebrała się nam duża liczba przynęty – odbija się to ujemnie na ilości brań. Innym problemem może być duża ilość drobnicy. Wtedy trzeba ja ‘przekarmić’ rzucając większe ilości białych, po 60 na przykład. Przynęta musi opadać na dno, bo tam będą większe ryby. Nie wolno pozwolić na przechwycenie wszystkiego przez stado okoni czy płoci…
Możemy łowić mniejsze ryby, jednak bądźmy gotowi. Białe robaki mają to do siebie, że mogą nam zwabić praktycznie każdy gatunek ryb. Często większe okonie moga się pojawić w pobliżu, duża płoć, wzdręga czy karaś też nie jest niczym dziwnym. Jeżeli brania ustają, może to oznaczać, że pojawiła się większa ryba. Zalecam wtedy ostrożność, często zacięcie niby zwykłego brania kończy się mocnym odjazdem! Karp, lin i leszcz nawet bardzo dużych rozmiarów mogą się również pojawić. I to jest piękno tej metody, że nie wiemy co kryje się pod następnym  zatonięciem spławika!
Jeżeli używamy kukurydzy zamiast białych do tej metody, zalecam ostrożność w ilości rzucanych ziaren. Nie powinno być ich zbyt wiele na dnie, ponieważ brania będą rzadsze. Jeżeli brań nie ma, wstrzymajmy się na jakiś czas z nęceniem. Widziałem wiele razy jak wędkarze rzucali całą zawartość puszki kukurydzy do wody i łowili tam później. Wyobraźmy sobie, że było to 500 ziaren. Jeżeli zarzucimy nasz zestaw w to miejsce, to nasz przyneta jest ziarnem nr 501. Jeżeli pojawi się samotny lin w takim miejscu to jaką mamy szansę na branie? Niewielką! Gdy będzie to kilkanaście ziaren, dorzucanych po kilka sztuk co pewien czas – ryby nie dość, że rywalizując są mniej uważne i wybredne, to szybciej wezmą się za naszą przynętę. Należy wypracować samemu tempo nęcenia. Jeżeli brania są częste i szybkie – powinno to być około 10 -15 białych co 1-2 minuty. Gdy brania są rzadsze – może to być 5-6 robaków co pięć minut. Nie wolno zwlekać z nęceniem, to bardzo ważne aby nie stracić ryb! Jeżeli holujemy jedną, to mając ja w podbieraku szybko powinniśmy strzelić porcję w nasze miejsce, aby utrzymać resztę w łowisku. Pracowitość przekłada się na wyniki. Lenie łowią zawsze mniej!!!

Tak wiec podsumowując – trzeba się nauczyć dobrze nęcić aby skutecznie łowić. Zbierajmy doświadczenia z każdej wyprawy, sprawdzajmy, testujmy! Nie łówmy tylko na jedna przynętę, sprawdzajmy co danego dnia najlepiej rybom ‚podchodzi’. Używajmy różnych taktyk, nęćmy nie tylko jedno miejsce ale kilka. Czasami nawet z dziesięć jeżeli zachodzi taka potrzeba. Obserwacje podczas naszych sesji pomogą wypracować własny model nęcenia i łowienia. A to zazwyczaj oznacza dramatyczną poprawę skuteczności.

CZĘŚĆ III

 

W tej części skupie się na tym co wchodzi w skład zanęty, jak i dlaczego zanęta pracuje,  jak zrobić własną mieszankę, co dodawać i kiedy.

Zanęty można ogólnie podzielić na dwa typy. Są to zanęty zwykłe czyli nisko lub średniokaloryczne oparte na bazie mielonego pieczywa, zazwyczaj słodkiej bułki tartej oraz zanęty wysokokaloryczne oparte na mączce rybnej.

Pierwszy typ zanęt jest najbardziej popularny (mówię o Polsce). Głównym składnikiem jest mielone słodkie pieczywo (grubo lub drobno mielone) z różnymi dodatkami. Zwykła zanęta sklepowa posiada skład zależny od swojej ceny. Zazwyczaj im wyższa cena tym składniki są wyższej jakości i dobiera się jej bardziej pod dany gatunek ryby lub typ łowienia (feeder, spławik).  W skład zanęt często wchodzą mielone odpady z zakładów cukierniczych, dlatego można wyczuć słodką woń ciasteczek lub znaleźć ich kawałki  (np. połamane słone paluszki). Zanety są często kolorowe, co jednak może okazać się zdradliwe w pewnych porach roku – w miesiącach zimnych kolor zanęty powinien być taki jak kolor dna, ponieważ ryba nie lubi wpływać na jasne miejsca gdzie jest widoczna i może paść łupem drapieżników. Dlatego stosowanie czerwonej zanęty w listopadzie może przynieść efekt odwrotny od oczekiwanego. W miesiącach gdzie woda jest chłodna powinno się kupować ciemną zanętę (lub mieszać jasną z ziemią aby ja ‘przyciemnić). Droższe zanęty typowo ‘zimowe’ posiadają mniejszą wartość energetyczną aby nie przekarmiać ryb.

Zanęty wysokokaloryczne oparte na maczce rybnej lub podobnych składnikach (mielony kryl np.) to hit ostatnich lat. Okazało się , że ryby lubią mięsny pokarm w takiejpostaci i znakomicie na taką zanętę reagują. Zanety takie nie pracują tak jak te zwykłe, wydzielają bardzo mocną woń co wabi ryby, ponadto są tak drobno mielone, że często tworzą chmurę w wodzie, co działa dodatkowo wabiąco. Taka zanęta używana do feederów już przy kontakcie z wodą zostawia smugę – co jest widoczne dla ryb ale przede wszystkim zostawia woń która naprowadza szybko ryby. Przy każdym kolejnym zwinięciu zestawu koszyczek wzbija chmurę przy dnie (zwykłe zanęty feederowe nie są tak mocno mielone i chmura jest mniejsza) co powoduje, że zapach szybciej rozchodzi się w wodzie. Wielu producentów oferuje zanęty mieszane, gdzie oprócz mączki rybnej znajdujemy inne ‘pracujące’ składniki.

W sklepach wędkarskich oprócz typowych zanętmożemy znaleźć również opakowania i z ziemią torfową i gliną. Glinę można podzielić ogólnie na wiążącą i smużącą. Zadaniem glin i ziemi jest głównie:

•   dociążenie zanęty – tak aby docierała ona szybko do dna (co jest zwłaszcza ważne na rzekach, gdzie prąd porywa i przemieszcza zwykłą kulę zanętową),
•     zmniejszenie ilości zanęty w kulach (w zimnych miesiącach dodatek gliny lub ziem sprawia , iż mniej pokarmu ‘serwujemy’ rybom – w zależności od temperatury wody dodajemy więcej lub mniej tego nośnika),
•   Wykorzystanie ich jako nośnika dżokersa lub ochotki zanętowej, również pinki, białych robaków lub siekanych czerwonych lub rosówek. Zanęty często są solone lub zawierają w swoim składzie inne substancje które zabiłyby bardzo wrażliwego dżokersa lub ochotkę. Kule z gliny wiążącej mogą mocno skleić kule z białymi robakami lub pinką, których gwałtowne ruchy rozbijają zwykłe kule (takie kule rozpadały by się zbyt wcześnie)
•   Zmiana właściwości zanęty (glina smużąca) lub zmiana jej koloru (przyciemnianie ziemią).

Wykorzystanie glin i ziemi to temat na osobny wątek, jednak ogólnie gliny rozpraszające stosujemy na wodach stojących. Gliny wiążące są przeznaczone do rzek lub jako dodatek do zanęt na głębsze wody stojące (mniej więcej ponad 3 m). Gliny ‘rzeczne’ to rodzaj glin wiążących -mają one mocniejsze działanie klejące i wiążące i przeznaczone są do rzek o większej głębokości i szybszym nurcie (powyżej 2m). Ziemia (torfowa, bełchatowska itp.) jest głównie nośnikiem ochotki i dżokersa, lekko dociąża i klei zanętę – wykorzystuje się ją głównie na wodach stojących. Posiada ona tę zaletę, że przy mulistym dnie rozpada się na mule, bez zapadania się w nim.

Pracowanie zanęty

Jak już wspomniałem głównym składnikiem zanęt są mielone słodkie pieczywo lub mączka rybna (fishmeal). Jednak często wyczuć możemy różne dziwne zapachy, widzimy inne składniki.  Maja one za zadanie wabienie aromatem lub sprawienia aby zanęta ‘pracowała’. Pracowanie zanęty polega na tym, że po dotarciu na dno kula rozsypuje się, wolniej lub szybciej. Mielone, oleiste cząstki, takie jak np. mielone ziarna konopi są lżejsze od wody i zaczynają unosić się do góry, stopniowo uwalniając się z zanęty. Czasami unoszą się to opadają. Powoduje to ruch w wodzie który bardzo mocno wabi ryby i naprowadza je w nasze miejsce.  Jeżeli mówi się, że zanęta nie pracuje – oznacza to, że po prostu rozsypuje się ona na dnie, i nie posiada w swoim składzie oleistych składników.

Dodatki zanętowe

Jest ich dużo, jednak ja skupię się na podstawowych z nich.

Konopie – jest to dla mnie dodatek zanętowy najważniejszy ze wszystkich. Konopie świetnie wabią wszystkie karpiowate (mniej działaja jedynie na leszcza), są bardzo oleiste, przez co mielone i prażone powodują pracę zanęty. Aromat tych ziaren jest mega skuteczny przy połowie płoci, wzdręgi i karpia. Te ryby nie mogą wręcz mu się oprzeć! Możemy kupić mielone prażone konopie, lub ich ziarna. Warto kupić mielone konopie nie ‘doprawione’ dodatkami. Ostatnio natknąłem się na takowe firmy Lorpio i o dziwo w swoim składzie miały może z 30% mielonych konopi! Rok temu jeszcze Gutkiewicz oferował czyste mielone konopie.
Konopie można również przygotować samemu. Dodatek ziaren do zanęty podnosi bardzo jej atrakcyjność. Ziarna zalewamy wodą i po 24 godzinach gotujemy przez kilkanaście minut. Powinny być rozpęknięte, z widocznymi białymi kiełkami. Wody nie wylewajmy gdyż jest to uniwersalny atraktor. Konopie w takiej postaci można podzielić na porcje, zapakować do woreczków i zamrozić. Wychodzi to tanio i skutecznie, wystarczy dzień przed łowieniem wyjąc taka paczkę z zamrażarki!

Kopromelasa – jest to produkt zawierający odpady z produkcji cukru, tzw. Melasę. Jestona bardzo słodka i posiada specyficzny smak i zapach. Jest to nieodzowny składnik zanęty leszczowej, gdyż leszcz reaguje na niego najlepiej. Inne karpiowate też nie odmówią

Biszkopt – mielone pieczywo cukiernicze. Jego słodki smak wabi skutecznie wszystkie ryby karpiowate (no może oprócz bolenia

Mielone pellety – świetny dodatek do zanęt, jeden z najskuteczniejszych! Jasne pellety są mniej kaloryczne i tych lepiej uzywać, ciemne pellety pstrągowe lub halibutowe są bardzo sycące – i tych lepiej używać w cieplejszych miesiącach. Mielone pellety działają na wszystkie karpiowate!

Piernik – działa podobnie jak biszkopt jednak posiada mocną korzenną nutę dodatkowo nęcącą ryby. Pomocny zwłaszcza przy łowieniu linów i karasi.

Pieczywo fluo – w kolorach czerwonym lub żółtym wabi przede wszystkim swoim rażącym kolorem. Nie jest to składnik drobno zmielony przez co ryby wybierają go z zanęty. Nie zawsze się sprawdzi, należy używać go ostrożnie zwłaszcza w zimniejszych miesiącach.

Mąka kukurydziana  lub mleko w proszku – powoduje głównie smużenie zanęty – dobre zwłaszcza do łowienia uklei i płoci w toni wodnej lub z opadu.

Kolendra – silnie pachnąca mieszanka , głównie przeznaczona do połowu płoci i leszcza.

Sól – dla niektórych to szok ale sól jest świetnym atraktorem. Przyspiesza przemianę materii u ryb. W jakiś sposób je przyciąga. Na 1 kilogram zanęty polecam pół szklanki. Ten dodatek może zadecydować o naszym powodzeniu. Według mnie nie chodzi tu o smak, raczej o ‘chemiczne’ oddziaływanie na ryby.
Kleje zanętowe – ułatwiają sklejanie zanęty i formowanie kul. Potrzebne raczej w głębszych wodach.

Atraktory

Są to substancje o bardzo mocnym zapachu które po rozpuszczeniu w wodzie i dodaniu do zanęty dają jej mocny aromat. Bardzo ważne jest aby nie przesadzić z ilością tego typu dodatków. Wielu wędkarzy myśli, że zanęta musi mocno pachnieć. Dlatego dodają mnóstwo atraktorów co niestety zabija zanętę i sprawia, że zazwyczaj ryba unika takiej jak ognia. Nie polecam aromatów spożywczych, są zbyt mocne. Widziałem w necie różne przepisy, gdzie zalecano dodawać nawet dwa flakoniki aromatu na 2kilo zanęty! Przepis na porażkę! Być może w pewnych warunkach to zadziała (w co wątpię) – jednak musimy zdać sobie sprawę, że ryby maja doskonały węch. Woń prażonych konopi stanowiących 10% mieszanki zanętowej to wystarczający atraktor. Nie potrzeba tu żadnych flakoników z aromatem waniliowym…

Pewne atraktory są bezpieczne inne mniej. Dlatego zalecam aby stosować je rozsądnie. Możemy łączyć zapachy, nie stanowi to problemu. Jednak bez przesady – miks zanętowy plus melasa w płynie jest wystarczający. Inne składniki zanęty też wydzielają woń – nie warto ich przebijać, taka np. wanilią.  Pamiętajmy aby nie przesadzić z zapachem zanęty. Lepiej mieć zanętę słabiej pachnącą – lecz wabiąca ryby niż taką która je odstrasza.  Możemy przed sesją podzielić naszą zanętę na kilka porcji i przetestować różne aromaty i ich ilość.

Melasa – to podstawowy atraktor, bezpieczny dla zanęty. Jego wieksza ilość nie odstraszy ryby  -dwie łyżki stołowe na kilogram zanęty to wystarczająca jego ilość. Mówię tu o mocno zagęszczonej melasie. Niektóre są słabiej stężone (np. od Gutkiewicza) i musimy dodać jej więcej. Mieszamy melasę z wodą z łowiska, dopiero później takim miksem zalewamy zanętę!

Atraktory owocowe (truskawka, tutti frutti itp.) – dobrze sprawdzają się przy połowie płoci, karpi, linów. Leszcze też nimi nie pogardzą.

Atraktor konopny – jeżeli nie mamy konopi w składzie miksu zanętowego można dodać tego atraktora. Działa świetnie na płoć, karpia i lina.

Atraktory waniliowe, miodowe – dobre zwłaszcza do połowu karasia i lina

Atraktory korzenne, ziołowe i tym podobne – dobre do połowu poszczególnych gatunków.

Atraktory rybne (halibut, tran itp.) – nadają ‘rybi’ smak zanęcie, co może się dobrze sprawdzać.

Atraktorów i dodatków jest dużo więcej (pasze, płatki owsiane itp.), zachęcam do eksperymentowania i wypracowania własnych mieszanek. Ja bazuję na mieszankach własnej produkcji ( to znaczy komponenty kupuje w sklepie ) i nie jest to żadna pracochłonna czynność, zajmuje kilka minut.

Mój podstawowy miks zanętowy to zwykła zanęta sklepowa, np. płoć. Drugim dodatkiem jest zanęta na bazie mączki rybnej, lub mielony halibutowy lub inny rybi pellet. Do tego dochodzą prażone mielone konopie oraz kopromelasa. Całość zwieńcza sól. Taki miks nad wodą doprawiam melasą w płynie. Skuteczność bardzo dobra – nigdy mnie nie zawiodła. Kiedy nie łowiłem na niego ryb inni też nie łapali, co świadczyło o braku współpracy ze strony ryb (zazwyczaj zimne miesiące) a nie o słabości tego miksu. Oczywiście można nie stosować poszczególnych składników, dodać można też po przygotowaniu pinki, białych robaków, kukurydzy, preparowanych konopi lub siekanych czerwonych robaków. Wszystko wg uznania.

Mój miks zanętowy proporcjonalnie (na oko, nie musimy korzystać z wagi  ):

•   Zanęta sklepowa – 40%
•   Zaneta na bazie mączki rybnej – 30%
•   Prażone mielone konopie – 15%
•   Kopromelasa – 10%
•   Sól – 5%

Koszt takiej mieszanki to około 45 złotych – prawie 3 kilogramy miksu. Świetnie pracującego, gotowego do różnego rodzaju przygotowania. Czy to do formowania kul, czy do użycia w koszyczku zanętowym. Dla mnie na trzy solidne sesje. Kilogram za 15 złotych, może nawet taniej… Drogo? Chyba nie… Zanęty z najwyższej półki nie są żadnym magicznym miksem a kosztuja około 35 PLN za kilogramową paczkę! Solidne zakupy sprawią, że wydamy pieniądze raz, ale będziemy mieli dobrą zanętę. Im więcej doświadczać i komponować będziemy samemu tym lepsze będziemy mieli wyniki, a odbije się to korzystnie na zawartością naszego portfela. Nigdy nie decydujmy się na łowienie zwykłą sklepową zanętą za 6 złotych na przykład, miejmy na podorędziu dodatki i atraktory, to dramatycznie zwiększy nasze szanse na udany połów!

Na koniec chcę zaznaczyć, że dobra zanęta to zaledwie jeden z czynników składających się na skuteczne łowienie ryb. Doskonała ale źle użyta na niewiele się zda… Dlatego bardzo ważny jest nie tylko jej skład ale sposób przygotowania i użycia (taktyka), jak również odpowiednia technika łowienia, czy to spławikiem, feederem lub z gruntu.

 

Opracowując powyższe porady korzystałem z porad zamieszczonych na stronie Spławik i Grunt.

Komentarze są wyłączone.